Facebook
    Pinterest
    Instagram
    Twitter
    YouTube
    Google+

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień III

Złoty Potok – Mirów

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień III (dystans 31 km)   Mapa  Zdjęcia  Poprzedni dzień

Natłok planów, pressing podjętego wyzwania, zorganizowane noclegi, czyli brak możliwości jakiejkolwiek obsuwy. Wszystko to wpływa na wyłączenie potrzeby spania oraz uzdrowienie wszystkich dolegliwości. Jestem pod wpływem olbrzymiej adrenaliny, choć jedną dawkę w zastrzyku noszę w plecaku… 

1. Złoty Potok – Strażnica w Przewodziszowicach

Nadszedł czas opuścić gościnny Złoty Potok, to jedyna rzecz irytująca mnie w wędrówce – pożegnania. Jednak:

Żegnając kogoś, przybliżamy powitanie następnego…

Staw Amerykan - MŚ 046 Diabelskie Mosty - MŚ 01 (1)Trasa ze Złotego Potoku wiedzie przepięknym szlakiem przez rezerwat Parkowe; mijam staw Amerykan, Grotę Niedźwiedzią, Źródło Spełnionych Marzeń, tajemniczy (w moim odczuciu) amfiteatr, drewniany młyn wodny, staw Sen Nocy Letniej, Diabelskie Mosty… i dziuplę z młodymi dzięciołami. Wszystkie te przepyszne miejsca opisał mi wczoraj Irek, oczywiście z wyjątkiem dzięciołów, które urosły do rangi ciekawostek… bo nie wiedział o nich Irek.

***

Ostrężnik - MŚ 17Ostrężnik - MŚ 04Docieram do ruin zamku Ostrężnik, o których czytałem opinie, że nieciekawe, że nic tam nie ma, że nie warto.
A prawda jest taka: chcesz zobaczyć okazałe zamczysko, no, ewentualnie okazałe ruiny – odwiedź zamek Ogrodzieniecki lub Wawel, Ostężnik możesz ominąć. Jednak jeśli fascynuje Cię historia, kolekcjonujesz zdobywane miejsca lub chciałbyś postawić stopę na najbardziej tajemniczym zamku z łańcucha Orlich Gniazd, za żadne skarby nie omijaj Ostrężnika! Poczuj magię, wsłuchaj się w głosy przeszłości! Samotność wskazana…a ciary na plecach gwarantuję!

Strażnica Przewodziszowice - MŚ 02

 

 

 

 

Piękna droga przez lasy, łącząca szlak pieszy i rowerowy doprowadza mnie do szału, lecz i do Przewodziszowic. Dlaczego do szału? Bo kiedy jestem spieszonym turystą nie lubię asfaltowych odcinków, przystosowanych dla rowerzystów (oczywiście gdybym pędził na moim dwukołowym przyjacielu, pokochałbym ten odcinek). 

Przewodziszowice. Szlak „Rajce” i jego najważniejsze ostańce miejscowości, do których zalicza się Strażnica. Niecodzienny widok murów przeszłości wtulonych w skały…

Ciasno! Przewodziszowianka wysoka i obrośnięta lasem. Do wykonania odpowiednich fotografii niezbędny ultraszeroki kąt! Mam go. Teraz uwolnić Krystynę i oblecieć strażnicę. Jak zwykle Kryśka stanęła na wysokości zadania, dosłownie! I foty z lotu ptaka gotowe. Dzięki za dostarczenie Kryśki – Iris, Iron Sky i za przeprowadzenie szkolenia na operatora drona. Tom ja prawie pilot!

2. Leśniów i Żarki, kirkut i Stary Młyn 

Co za zwariowany dzień! Miał być wytchnieniem, ponieważ założyłem sobie kryzys po około trzech dniach marszu. Jednak tylko kiedy nie masz planów nic nie musisz zmieniać. Poprzedniej nocy miałem spać gdzieś w okolicach Czatachowej, lecz poznając Irka nie mogłem odmówić propozycji wspólnego poznania okolicy z tak doskonałym przewodnikiem. W związku z tym nocowałem w Złotym Potoku, a tym samym miałem dziś zamiast 18 km przejść 31! Taka sobie obsuwa na trasie! Oczywiście ten fakt tylko dodaje atrakcyjności mojej jurajskiej przechadzce…

Gdzieś pomiędzy Ostrężnikiem a Przewodziszowicami zostałem telefonicznie zaproszony przez panią Katarzynę do odwiedzenia Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach. Tak działa poznawanie fajnych ludzi w drodze, którzy umiejętnie podpowiedzą co warto jeszcze zobaczyć… a wszystko zaczęło się od „Dobrego Duszka” – Agnieszki.

Wchodzę do Leśniowa… muszę przyznać, że wchodząc myślałem, że wchodzę do Żarek… Ciekawe gdzie dokładnie przebiega granica pomiędzy tymi miejscowościami? Nie! No Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin ma adres w Żarkach, Przystań Leśniów też! 

Wróć! Wchodzę do Żarek. Odwiedzam Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin. Kieruję się w stronę cmentarza żydowskiego, czyli kirkutu. Na dziś mam już dość, człapię z tym cholernym plecakiem (kocham cię, słońce ty moje, w którym noszę cały mój dobytek). A propos słońca – pali niemiłosiernie, wygania mi resztki wody z organizmu, pot cieknie mi po plecach, a skoro po plecach, to i niżej. Dojdę do kirkutu i 30 minut będę leżał w cieniu i pił!

Czyż mógłbym spokojnie się położyć widząc takie cudo?! Aparat w dłoń i zasuwam! Przynajmniej umysł jeszcze zadziałał i zdjąłem plecak …

Kirkut w Żarkach - MŚ 15

Czas do Muzeum! Idąc przez Żarki (chyba nie Leśniów 🙂 ) natykam się na wielki jarmark usytuowany na wielkim placu w centrum, pomiędzy starymi stodołami. Tak kiedyś budowano i organizowano układ miejscowości – wszystkie stodoły razem. Nieopodal mieści się Muzeum Dawnych Rzemiosł w Żarkach. Jako gość specjalny, zwiedzam z przemiłym przewodnikiem bardzo ciekawy obiekt… stare, oryginalne urządzenia młyńskie połączone z nowoczesnymi elementami wystroju. Bajka! Niech Wam nie przyjdzie do głowy ominąć Stary Młyn, kiedy będziecie w okolicy.

3. Przystań Leśniów, jeleń i kaczka, Kuesta Jurajska

20170603_123223Teraz zasłużony popas. Idę do poleconej przez pracowników muzeum restauracji Przystań Leśniów. Idę tylko dlatego, że niesie mnie głód, pragnienie i obiecane sobie bite dwie godziny ładowania akumulatorów. Moich i Kryśki.

Fajnie jest być fajnym i spotykać fajnych ludzi; tu też miły kelner, no i pani Ania! Kaczka na koszt Firmy, rozmowa o jeleniu i supermiła atmosfera, dużo przyjętych do posiłku płynów i naładowane baterie. Czas w drogę! Jak to było z tymi pożegnaniami?

Odwiedzam ruiny kościoła św. Stanisława, na wzgórzu Laskowiec, gdzie znajdowały się niegdyś Żarki; ponoć miejscowość została przeniesiona  stamtąd na obecne miejsce. Obok kościółka powstał punkt widokowy, skąd rozlega się przepiękny widok z Kuesty Jurajskiej.

4. Łutowiec, tort na szlaku, banda przyjaciół i Mirów

Strażnica Łutowiec, w zasadzie już tylko wielki ostaniec, nie wzbudziła we mnie uczuć, dzięki którym będę opowiadał wnukom jak to ich dziadek rozmiłował się w tej skale… Choć jednak pewne wydarzenie wpłynęło na moje ciepłe skojarzenia z tą miejscowością. 

Tak się zdarzyło, że była to sobota. Sobota jest zawsze wigilią niedzieli, a w niedzielę, w każdym szanującym się sanatorium, są odwiedziny. Otóż moi dobrzy znajomi z DTMZ* postanowili odwiedzić mnie w niedzielę, a jadąc w sobotę do rodziny postanowili mnie odwiedzić również w sobotę! Pomiędzy więc Łutowcem a Mirowem, taką oto niespodziankę zaliczyłem na szlaku. Tort rozhuśtywał gule wszystkim mijającym nas turystom. Wyobraziłem sobie jakbym się czuł jakąś godzinę temu, gdybym zobaczył taką słodką orgię.

Servis - MŚ 02Servis - MŚ 03

 

 

 

 

 

 

 

Przejście do Mirowa, znalezienie noclegu, wieczorne fotki i oblot Kryśką, były już tylko formalnością do zakończenia dnia. Tak wiele przebytych kilometrów, ogrom atrakcji oraz przyjaznych i otwartych ludzi daje zastrzyk sił na dłuuuugie kolejne dni… mam nadzieję, a w każdym razie tego się będę trzymał.

*Dolnośląskie Towarzystwo Miłośników Zabytków

 

Dzień IV — Zamek Mirów – Zamek Bąkowiec

Wszystkie dni wędrówki

 

 

Galerie 

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień III