Facebook
    Pinterest
    Instagram
    Twitter
    YouTube
    Google+

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień IV

Mirów – Morsko

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień IV (dystans 26,5 km)  Mapa  Zdjęcia  Poprzedni dzień

1. Dodatkowe atrakcje

Pobudka o 5.00, dziś ważny i przyjemny dzień! Czeka mnie atrakcji więcej niż poprzednio, czy to możliwe? Już mówię, oceńcie sami. 

Po pierwsze mam dziś odwiedziny! Sześcioro przyjaciół postanowiło wesprzeć mnie duchowo, i nie tylko, na trasie i przyjadą tutaj z samego rana. Pójdziemy sobie z Mirowa Grzędą Mirowską w kierunku Zamku w Bobolicach, a co dalej nam się zachce, zobaczymy. Po drugie mój kolejny przyjaciel przyjedzie wieczorem spod Krakowa i odbierze moje zaplecze techniczne (laptop, zimowe ubranie, zapasowe buty itp.) od Radzia, u którego wszystko to zostawiłem startując z Częstochowy. Wieczorem więc będzie czas na zrzucenie materiału z Kryśki i aparatu na twardziela z laptopa. Zawsze, ale to zawsze mam przynajmniej dwie kopie mojej pracy. Po czterech dniach jest na to najwyższy czas!

No i w końcu, po trzecie, dziś wieczorem przygotowana imprezka u moich dzisiejszych gospodarzy w Morsku, u których nocleg, jak prawie codziennie na trasie mojej wędrówki, stawia Noclegowo.pl. Nawiasem mówiąc mam wyrzuty sumienia i dochodzę do wniosku, że ciężki ze mnie gość, bo co zrobiłem? Ano na zaproszenie na wspomnianą imprezkę, owszem, bardzo się ucieszyłem, podziękowałem, i oznajmiłem, że… będzie nas ośmioro (osoby patrz powyżej). Hmmm, nie wiem jak ja zareagowałbym na taką bezczelność, moja rozmówczyni, co prawda na chwilę zaniemówiła, lecz po dłuższej pauzie bąknęła coś w stylu, że nie ma problemu, czy coś…

Dodatkowo do tych atrakcji dochodzi jeszcze coś… Zamek Mirów, w którym jestem zakochany od pierwszego wejrzenia, wczesnym świtem wygląda oszałamiająco! Już nie wiem czy zachód słońca, czy wschód jest bardziej malowniczy. Te przestrzenie naokoło zamku, te skałki, te widoki i ta trawka… warto żyć!!! Oczywiście trawka w znaczeniu pastwiska, łąki.

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień IV2. Mirów

Jeszcze jedna rzecz. Dziś idę z małym plecaczkiem, duży mój przygniatający przyjaciel jedzie w bagażniku Radka, ma karę! Choć myślałem, że będzie lżej i tak jest cacy: zamiast 16 kilo, niosę te najbardziej ukochane 8: sprzęt foto, Kryśkę, 2 piwka… dojdzie jeszcze kanapka, może woda? Nie. Trzecie piwko!

Są! Nie obchodzi mnie jak to zabrzmi. Cieszę się jak dziecko. Nie wstydzę się tego powiedzieć, nie kreuję się na lodowatego twardziela łażącego setkami kilometrów… I choć moja wędrówka z założenia była samotna i poniekąd dlatego jest bardziej niesamowita, to, cholera, lubię ludzi, a za tymi tęskniłem szczególnie!

Jola, Iwona, Małgośka, Mirek, Bernard i Radek. Jest fun, jest wesołe towarzystwo, są zamki, piękna pogoda i wstający dzień. Wreszcie mogę otworzyć gębę, nie musząc zaczepiać mijanych ludzi. Choć na północnej Jurze, ci spotykani, ci zagadywani nigdy nie dali mi odczuć jakiegokolwiek znudzenia, czy niecierpliwości. Wręcz odwrotnie – z wieloma moglibyśmy tak stać i gadać znacznie dłużej niż zakładane krótkie pytanie, czy pozdrowienia. Właśnie w ten sposób poznałem pomiędzy Żarkami a Łutowcem przemiłe małżeństwo, wyprzedzające mnie na rowerach. Po krótkiej rozmowie okazało się, że mąż przyjechał w te strony za żoną z… Wrocławia! Po trzepnięciu ze swojakiem misia, każdy zajął się zdobywaniem swych własnych szczytów… Dopiero po trzech tygodniach dowiedziałem się jaki świat jest mały…

Szlak Orlich Gniazd - pieszej wędrówki dzień IVSzlak Orlich Gniazd - pieszej wędrówki dzień IV

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 3. Bobolice

Po całym stadzie całusów i przytulasów nasza ekipa jest gotowa do wymarszu. Czerwony szlak prowadzi nas przepyszną Grzędą Mirowską. Znikający zamek Mirów oddaje nam ostatnią cześć i przekazuje nas swej przyjaciółce – Bobolicom. W tej okolicy bardziej wieje chłodem, jako jedyny zamek na mojej trasie, to właśnie Bobolice pozostały dla mnie zamknięte, nieprzyjazne, obce. Bo życie tak właśnie się plecie… a przecież nie chodzi o naście złotych oszczędzone na bilecie, czy ciut więcej na noclegu, czy obiedzie… Nie wszędzie świat równo stoi otworem.

4. Góra Zborów z Jaskinią Głęboką, Zamek Bąkowiec

Żegnamy się i moi towarzysze wracają do swoich aut i na resztę dnia jadą zwiedzać zaplanowane przez siebie ciekawostki Jury. Idę od Bobolic w kierunku Huciska, tak wiem, powinienem kontynuować wędrówkę czerwonym szlakiem na Zdów. Niestety przy zamku nie mogłem odszukać kontynuacji znakowania, zrobiłem kilka rundek pomiędzy zamkiem, parkingiem, a hotelem. Moja strata, czekał mnie trudny odcinek wzdłuż drogi wojewódzkiej pomiędzy Huciskiem a Górą Zborów. Hucisko, tutaj szybka rozmowa na ławeczce pod sklepem z panami o podobnych zainteresowaniach. Kiedy wyruszam w dalszą drogę, w oddali moim oczom ukazuje się Góra Zborów. Będąc tutaj warto wejść na szczyt oraz odwiedzić Jaskinię Głęboką. Jeśli lubisz niesamowitości, to zostań na szczycie przynajmniej do zmroku…

Góra Zborów - MŚ 17

Zamek Bąkowiec w Morsku zdobyłem wchodząc stokiem narciarskim. Choć pogoda zaczęła się lekko kwasić i wiał silny wiatr postanowiłem zaryzykować i wypuścić Iris (drugie imię Kryśki – to dostojniejsze, to od bogini tęczy). Dość ostrożnie, powoli i z umiarem, przelecieliśmy kolejny jurajski zamek, potem krótka sesja zdjęciowa i popas w pobliskim ośrodku wypoczynkowym. Nadszedł czas na ostatnią prostą, którą swoim zwyczajem wykrzywiłem szukając po drodze Małego Okiennika. Podejście z jednej strony to przedzieranie się przez krzaki i dojście do ściany nie do przejścia. Powrót i ponowna próba z innej mańki. Na GPSie już, już jestem na skałce, ale na żywo nawet jej nie widzę. Poddaję się, tym bardziej, że czas na proszoną imprezę kończącą dzień. 

Zamek Bąkowiec - MŚ 13

5. Morsko, ul. Jurajska 28

Na ulicę Jurajską 28 docieram trochę po czasie, mam nadzieję, że gospodarze wybaczą mi małe spóźnienie. Pod domem stoi też mój krakowski przyjaciel, Jarek. Co za synchronizacja! Niebo zaciąga się czarnymi chmurami, lecz dla mnie to przepiękna końcówka dnia! Banda przyjaciół, tych starych i tych nowych, grill, zimne piwo, zasłużony odpoczynek. Dom jest uroczy! Salon z jadalnią, taras, fajna kuchnia, na piętrze trzy sypialnie. Dla trzech par, nawet z dzieciakami, jako miejsce wypadowe do zdobywania Jury – idealny! 

_MG_8632z

Tak to już ze mną jest, w czepku urodzony, piękna pogoda mnie kocha, wiecznie ze słońcem na twarzy, idąc przez życie poznaję świetnych ludzi (zdarzają się również mendy, ale takich pozbywam się zaraz po diagnozie)… Leje, zbieramy imprezę z tarasu, nadciągnęła burza, moi nowi znajomi, Agnieszka i Zbyszek, gratulują mi, że zdążyłem. Czego tu gratulować? Normalka.

Dzień V — Zamek Bąkowiec – Zamek Ogrodzieniec  

Wszystkie dni wędrówki

Galerie 

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień IV