Facebook
    Pinterest
    Instagram
    Twitter
    YouTube
    Google+

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień V

Morsko – Ogrodzieniec

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień V  (dystans 32,5 km)   Mapa  Zdjęcia  Poprzedni dzień

Wczoraj burza, dziś piękna pogoda od samego rana. Zrywam się koło 5.00, ja, który do niedawna lubiłem pospać do 9.00! Podróże kształcą, ale i odmieniają. Odkąd zacząłem dużo chodzić, nie potrzebuję długo spać. Ciekawe czy po zakończeniu wędrówki długo będę odsypiał i czy długo będę „niechodził”?

Czy dlatego, że nie znalazłem Okiennika Małego, czy może przez opowieść Irka ze Złotego Potoku o trzech symbolach Jury, czy może niesiony ludzką życzliwością kojarzyłem podświadomie to miejsce z rajem? Dlaczego, już zanim zobaczyłem tę skałę, ulubiłem ją sobie nad wyraz? Do dziś nie wiem. W Jego kierunku szedłem z dziwnym przeświadczeniem, szedłem jak na spotkanie z dobrym znajomym, a przecież znałem Go tylko z opowiadań, dlaczego akurat ten skalny Olbrzym tak mnie oczarował?

1. Okiennik Wielki

Ale od początku: Skoro świt wychodzę z Jurajskiej 28 w Morsku, częstując się, za zgodą właścicieli, zawartością lodówki. Domyślacie się, oczywiście, co mnie może fascynować w lodówce?
Jem wypasione śniadanie, bo grillowany karczek z wczoraj, sałatki i właściwie wszystko, co byłoby potrzebne do rozpoczęcia kolejnej imprezy – tylko… przyjaciół brak. No więc w drogę! 

W promieniach porannego słońca kieruję się z Morska do Sanktuarium NMP Skarżyckiej, a stamtąd już niewiele kroków dzieli mnie od Niego. Widzę Go z oddali, trochę zamglonego, bardziej zarys, ciemny, tajemniczy… jak mnie przywita? Onieśmieli, czy zaprosi do wspólnej zabawy w modela i fotografa? Czy zaakceptuje Krystynę? Może przedstawię Mu ją drugim imieniem? Bardziej dostojnym, królewskim, boskim? Iris! Imię nadane mojej dronicy przez drucha, zamkozwiedzacza, takiego jak ja świra o cygańskiej naturze. Czy ja Ci, Robert, dziękowałem za to nadanie?

Wchodzę na szczyt, z którego ON jest na wyciągnięcie… aparatu, drona, ręki. Siadam okrakiem na grani i… cieszę się, że tutaj jestem, cieszę się, że to wszystko zaplanowałem, że popełniłem ten pierwszy krok, że nie spotykam, jak dotąd, żadnych przeciwności losu. Cóż znaczy zepsuta lokomotywa, czy mandat w pierwszym dniu!
To zmartwienie kolejarzy i Radzia. Cóż znaczą te godziny i dni spędzone na przygotowaniach, planowaniu i informowaniu wszystkich Orlich Gniazd, że oto przybywam, że będę, że w sposób niecodzienny…
Tak oto Okiennik Wielki oddziaływał na mnie, małego robaczka i tak spędziłem ten magiczny poranek, postanawiając oczywiście pojawić się w Jego oknie.

Okiennik Szlak Orlich Gniazd - pieszej wędrówki dzień V

Nawiążę do trzech symboli, trzech części Jury. Idąc od północy, dowiedziałem się o nich od Irka, z którym miałem przyjemność znaleźć się w rezerwacie Parkowe, przy Bramie Twardowskiego, która jest symbolem Jury Północnej. Symbolem Jury Środkowej jest Okiennik Wielki, zaś Południowej – Maczuga Herkulesa, obok Zamku Pieskowa Skała.

2. Spotkania planowane i te nie

Czas biegnie nieubłaganie, trzeba wyruszać w dalszą drogę. Przede mną coś, na co czekałem od początku wędrówki – Podzamcze wraz z Zamkiem Ogrodzieniec i spotkanie z szefem zamku, następnie z szefem Związku Gmin Jurajskich, Robertem, człowiekiem, który jako pierwszy zainteresował się moim jurajskim rajdem i już w lutym zaoferował mi pomoc podczas wędrówki, a na swoim terenie nawet wikt i opierunek, wraz z noclegiem w Hotelu pod Figurą.

Naładowany widokiem i zdobyciem Kamiennego Okna, podekscytowany zbliżającymi się spotkaniami idę pięknymi, malowniczymi zakosami czerwonego szlaku. Wchodząc w las nie oczekiwałem takiego spotkania…

Wynurzam się zza zakrętu ścieżki i w odległości nie więcej niż 10 metrów ode mnie wynurza się on. Dzik dość tęgi, raczej on niż ona. Hmmm, stoimy. On jak wryty, ja jak wryty. Szybkie migawki z życia, co się robi przy takim spotkaniu. Pierwsze co to piosenka z „Akademii pana Kleksa” do słów Jana Brzechwy – drzewo. Cholera, las świerkowy, najniższe gałęzie na wysokości 5 m. W sumie może bym wbiegł, gdybym poczuł kły na d… Dobra, przy pasie mam gaz, może mojemu nowemu znajomemu tym argumentem wytłumaczę, że nie chcę poznawać go bliżej… Ok, po pierwsze zdjąć plecak, powoli.

A ten się uparł i stoi. Gapi się na mnie, chyba nienawistnie, choć coś tam posapuje, czy pochrumkuje, może pogadać chce? Wszystko trwało jakieś trzy minuty, najdłuższe trzy minuty podczas mojej wędrówki. Plecak opadł z delikatnym głuchym uderzeniem i… dzik charcząc doszedł do wniosku, że po co, że nie warto i wywinął się w las.
Teraz budzi się we mnie mądrala, dlaczego ja nie pstryknąłem mu foty, taka okazja… przecież aparat wisiał cały czas pod ręką.

3. Gród na Górze Birów, mili ludzie – życie!

Co prawda mógłbym z doskoku zdobyć ten gród usadzony na wzgórzu, schowany za ostrokołem i palisadą z poczerniałego drewna… jednak tchórzliwie omijam Górę Birów i biegnę po posiłki… 

Bo taki mamy plan. Ja i Robert Nieroda. Zdobędziemy gród wspólnie, nie będzie litości…
Spotykamy się w przyjemnym miejscu, chłodek zewnętrzny (parasol) i chłodek wewnętrzny (zgadnijcie co) harmonizuje z upojnym uczuciem wykąpanego, przed chwilą, zadka. Bardzo miłe spotkanie, ale w sumie czego się miałem spodziewać? Po pierwszych mailach można poznać człowieka, po zainteresowaniu sprawą, po otwartości. Spróbujcie kiedyś tak się dowartościować podczas swojej podróży i umówcie się z kimś ważnym. Tę podróż zapamiętacie na długo!

Gród na Górze Birów Szlak Orlich Gniazd - pieszej wędrówki dzień V

Na zdjęciu powyżej zwróćcie uwagę na dwóch wojów stojących na ostrokole prawie nad bramą…fot.: Kryśka vel Iris
 

Żegnam się z Robertem, fajnie się gadało, lecz wszyscy my są w pracy. Zdążył jeszcze otworzyć mi rachunek w restauracji, abym przypadkiem nie włóczył się po Podzamczu głodny. Jurajska gościnność! Czy ja w ogóle będę wyciągał tu portfel?

4. Zamek Ogrodzieniec

No cóż, kierunek Ogrodzieniec! Szef Zamku, Marek, poświęcił mi kapkę swego czasu i opowiedział kilka ciekawych historii związanych z obiektem moich fotograficznych żądz oraz podał mi tajemne hasło, na które mogłem wejść wszędzie, do wszystkich atrakcji Podzamcza!
Mogę po Cichu Wam je zdradzić… „Michał Świderski”, kiedy będziecie na miejscu, możecie spróbować 😉 .

Szlak Orlich Gniazd - pieszej wędrówki dzień V

Ogrodzieniecki zamek to świetnie przygotowana dla zwiedzających tzw. trwała ruina. Zadany kierunek zwiedzania chroni nas przed ciągłym wpadaniem na innych zwiedzających, a ponadto pomaga nam nie ominąć poszczególnych fragmentów. To moje pierwsze zdjęcia z tego zamku, pomimo, że już kiedyś go fotografowałem. Niestety, z tamtej wycieczki wróciłem bez aparatu no i oczywiście bez fotek…

U podnóża zamku znajduje się park miniatur, gdzie możemy zobaczyć pozostałe warownie jurajskie w śmiałych rekonstrukcyjnych kształtach. Masa atrakcji dla dzieci i nie tylko, wiele restauracji i gospód, agroturystyka, gościńce i hotele. Myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Kończy się kolejny dzień na pełnych obrotach, ale czyż można zwolnić, kiedy świat jest taki ciekawy? W tym miejscu sprostowanie, wytłumaczenie – podawane przeze mnie dystansy są rzeczywistymi pokonanymi przeze mnie odległościami. Cóż, że pomiędzy Morskiem, a Ogrodzieńcem odległość wynosi, w zależności od szlaku, 13-19 km? Dziś przeszedłem 32,5 km, krążąc niejednokrotnie dookoła Zamku, Grodu na Górze Birów, Okiennika Wielkiego. Prawie drugie tyle!
Ale przed dzikiem nie uciekałem ani kroku!

Dzień VI — Zamek Ogrodzieniec – Zamek Pilcza w Smoleniu 

Wszystkie dni wędrówki

Galerie 

Szlak Orlich Gniazd – pieszej wędrówki dzień V